The Family Album Alana Berlinera

Album rodzinny (The Family Album) Alana Berlinera to jeden z filmów który pokażemy podczas HMD.

Jest to eksperymentalny dokument, w którym wykorzystano ogromną kolekcję 16mm, amerykańskich rodzinnych filmów amatorskich, nakręconych w latach 1920-1950. Każda z wykorzystanych w filmie taśm to unikalny dokument codziennego życia i prywatnych historii mieszkańców USA.

Taśmy obrazują typowe, podejmowane przez filmowców amatorów, tematy: relacje z przejęć urodzinowych, wesel i innych rodzinnych uroczystości, pierwszych kroków dziecka, wspólnych wakacji, a nawet czasami toczących się w domu kłótni.

Alan Berliner ułożył te materiały w cykl przywodzący na myśl ludzkie życie – od dzieciństwa, przez dorosłość, do starości. Ścieżkę dźwiękową Albumu rodzinnego tworzą autentyczne rodzinne historie mówione, wywiady oraz fragmenty prywatnych listów i pamiętników.

A oto kilka zdjęć z filmu:
Berliner_Album1

Berliner_Album2

family album 3-parents (hi res 300dpi)

Lokalna Pamiec Filmowa

W przygotowaniach do Home Movie Day pomaga nam Muzeum Woli. Laboratorium miasta, które pracuje nad stworzeniem pierwszego w Polsce archiwum filmów amatorskich – Lokalnej Pamięci Filmowej.  Oto więcej informacji o tym projekcie:

Muzeum Woli. Laboratorium miasta rozpoczyna tworzenie unikatowego archiwum. Lokalna Pamięć Filmowa to program, w ramach którego muzeum będzie zbierać amatorskie filmy na taśmach, przez mieszkańców Warszawy w mieście jak i poza nim, oraz przez przyjezdnych. Muzeum zaprasza wszystkich do dzielenia się swoimi domowymi archiwami, które są cenne nie tylko dla właścicieli, ale również dla lokalnej społeczności, badaczy i twórców. Dlaczego?

Co jakiś czas pojawiają się w mediach informacje o odkryciach filmowych obrazów, nakręconych wiele lat temu przez amatorów. Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów jest amatorski, upubliczniony po 64 latach od nakręcenia, film z Powstania Warszawskiego, którego autorem był Tadeusz Rowiński. Wiele wskazuje na to, że takich materiałów jest więcej – zarówno z okresu przedwojennego, wojennego, jak i powojennego. Chociaż amatorskie kamery towarzyszyły zwykle mniej doniosłym historycznie wydarzeniom, zapisy na taśmach filmowych mogą dostarczać nie mniej emocji i wiedzy o przeszłości.

Ośrodki dedykowane zbiórkom amatorskich materiałów filmowych istnieją m.in. we Francji, Holandii i Czechach. Dzięki nim powstają archiwa, służące pracy nad filmami dokumentalnymi, fabularnymi, wystawami, działaniami artystycznymi i badaniu społecznego życia w różnych czasach przez historyków, socjologów, antropologów. Jak dotąd taki ośrodek nie istnieje w Polsce.

Powstanie zbiorów amatorskich filmów jest nie tylko tworzeniem bazy służącej przetwarzaniu i badaniu, ale przede wszystkim archiwum lokalnej pamięci, pozwalającym na aktywizację mieszkańców danego miejsca.

Warto też dodać, że taśma filmowa jest nośnikiem niezwykle delikatnym, wymagającym odpowiednich warunków przechowywania. Program Muzeum Woli. Laboratorium miasta ma też na celu konserwację taśm oraz przeniesienie z nich obrazu na nośnik cyfrowy.

Jakie filmy będziemy zbierać? Filmy amatorskie na taśmach 8mm, SUPER8, 9,5mm i 16mm.

Kto może być autorem filmu? Osoba prywatna nie związana zawodowo z filmem ani z inną dziedziną sztuki obrazu (np. plastycy, fotografowie), filmująca na nieprofesjonalnym formacie (wyklucza to taśmę 35mm) dla własnej lub swojego prywatnego otoczenia przyjemności lub celów.

 

Start Kultury 2.0

Dziś rozpoczyna się festiwal Kultura 2.0, organizowany przez Narodowy Instytut Audiowizualny, który jest naszym patronem. Na festiwal składają się konferencja dotycząca skutków i następstw digitalizacji, koncert Drekotów, L.Stadt i UL/KR oraz wystawa w galerii Kordegarda.

Na stronie festiwalu organizatorzy deklarują: „Kultura 2.0 to festiwal poświęcony nowym mediom oraz zastosowaniom i wpływem nowych technologii na kulturę. W tym roku poruszamy problematykę nadmiaru kultury. Przyszłość nastała i przytłacza nas petabajtami danych!”

Zapraszamy!!!

Program Home Movie Day

Z dumą przedstawiamy szczegółowy program Home Movie Day. Informacje na temat każdego z wydarzeń można znaleźć w zakładce PROGRAM. A oto, co będzie się działo:

godz. 10:00 – 17:00, hol kina Iluzjon – Konsultacje z konserwatorami

godz. 11:00, sala Mała Czarna – Warsztaty „Kinora, obrazy poszły w ruch”

godz. 12:00, sala Stolica – OKO Kazimierza Prószyńskiego

godz. 13:00, sala Mała Czarna – Pokazy przyniesionych filmów amatorskich

godz. 15:00, sala Stolica – Filmy rodziny Paschalskich

godz. 16:00, sala Stolica – Dom na głowie, Wojciech Zamecznik

godz. 17:00, sala Mała Czarna – Pokazy przyniesionych filmów amatorskich

godz. 18:00, sala Stolica – Album rodzinny, reż. Alan Berliner

godz. 20:00, sala Stolica – Reminiscencje z podróży na Litwę,reż.  Jonas Mekas

Serdecznie zapraszamy i już sami nie możemy się doczekać tego dnia!

Aparat OKO – dzieło życia Kazimierza Prószyńskiego

Kazimierz Prószyński zyskał międzynarodową sławę i uznanie dzięki kilku swoim wynalazkom: konkurencyjnemu wobec kinematografu braci Lumiere pleografowi, obtulatorowi – przesłonce na obiektyw, niwelującej drgania obrazu oraz pierwszej przenośnej kamerze, aeroskopowi. Spełnieniem jego ambicji miał się jednak dopiero stać aparat OKO – kamera przeznaczona dla amatorów. OKO było niewielką skrzyneczką, która jednocześnie pełniła funkcję kamery i projektora, działała poprzez poruszaną ręcznie korbkę, która mieściła się z boku aparatu. Aparat był lekki i łatwy w obsłudze, można było robić nim zdjęcia zarówno w pomieszczeniach, jak i na dworze – przy świetle dziennym, do tego był też bardzo cichy.

APARAT OKO

„Ekscentryczna” taśma filmowa

To, co jednak najbardziej dla OKA specyficzne i dziś może powodować największe zdziwienie, to sposób, w jaki Prószyński zaprojektował do niego taśmę. Była ona niemal 4 razy szersza od powszechnej taśmy 35mm – miała 12cm. Ale za to, zamiast 1 zdjęcia, w układzie poziomym mieściło się ich na niej 15. Po wyświetleniu 1 szeregu taśma przesuwała się o 1 linijkę w dół i dalej szła poziomo. Każdy z obrazów był bardzo mały w porównaniu do tych zapisywanych na taśmie 35mm. Pozwalało to jednak zmieścić na szpuli o długości 1 metra tyle samo obrazu, ile na 150 metrach taśmy 35mm. Ten lekko ekscentryczny format taśmy miał jednak 1 istotną wadę – uniemożliwiał jakikolwiek montaż.

TASMA DO APARATU OKO

OKO – lekkie i łatwe w obsłudze, a do tego tanie w eksploatacji

Wykorzystanie w OKU taśmy szeregowej znacząco obniżało koszty jej użytkowania. Zgodnie z czynionymi wtedy wyliczeniami, cena 1 szpuli w klasycznej taśmie 35mm wynosiła w owych czasach 100 rubli, natomiast 1 rolka taśmy do aparatu OKO – mogąca pomieścić równie długi odcinek filmu – kosztowała tylko 1 rubla. Na jej zakup mogli więc sobie całkowicie realnie pozwolić amatorzy.

Prószyński marzył, by stworzyć w Polsce prawdziwy przemysł filmowy

Autor aparatu OKO był głębokim patriotą. Tak więc, choć wynalazek powstał już za granicą (w 1908 roku Prószyński wyjechał na studia do Belgii, po czym przeprowadził się do Paryża, następnie mieszkał również w Londynie i Nowym Jorku), pierwszy raz – jeszcze w fazie prac nad jego ostatecznym kształtem – wynalazca pokazał aparat OKO w Warszawie, licząc na to że w przyszłości tu właśnie powstanie fabryka tych aparatów, co obudzi narodowy przemysł filmowy i silnie wesprze naszą gospodarkę.

Pierwsze próby produkcji aparatu w USA

Właściwa premiera OKA odbyła się jednak 2 lata później, w 1914 roku w londyńskim Królewskim Towarzystwie Fotograficznym, po czym Prószyński przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie zawiązał Towarzystwo akcyjne, po to by wyprodukować swój aparat. Ostatecznie nie doszło jednak do produkcji – na przeszkodzie stanął udział Stanów Zjednoczonych w 1szej wojnie światowej, która wiązała się z zaniechaniem finansowania projektów, które nie były związane z wojną.

Krótki żywot „Oka – Centralnej europejskiej wytwórni kinematografu amatorskiego inż. Prószyńskiego”

Kolejną próbę masowej produkcji aparatu OKO Prószyński podjął po kilku latach w Polsce. W 1922 roku została w tym celu powołana spółka akcyjna „Oko – Centralna europejska wytwórnia kinematografu amatorskiego inż. Prószyńskiego”. Niestety jej owocem stało się wyłącznie 100 egzemplarzy urządzenia (z których ich autor nie był zupełnie zadowolony). Przeciągające się prace przygotowawcze pochłonęły cały budżet spółki, w tym część pieniędzy przeznaczoną na produkcję. A w obliczu raptownie pogarszającej się sytuacji gospodarczej Polski nie udało się znaleźć nowych inwestorów.

W efekcie kamera OKO – dzieło życia Kazimierza Prószyńskiego i pierwsza polska kamera filmowa przeznaczona dla amatorów – trafiła wyłącznie do ich niewielkiej garstki. Na szczęŚcie jedną z nich udało nam się zrekonstruować i zaprezentujemy ją podczas Home Movie Day wraz z filmem z wycieczki do Sopotu, który za jej pomocą nakręcił polski wynalazca.

Historia amatorskich taśm filmowych

Historia kina amatorskiego jest często pisana przez pryzmat technologii – kolejnych taśm i kamer, coraz tańszych, powszechniejszych i łatwiejszych w obsłudze. Rozpoczyna się ona niemalże w tym samym momencie, co historia kina w ogóle:

Pod koniec XIX wieku Birt Acres, fotograf i jeden z pionierów kina, opatentował przeznaczoną dla amatorów taśmę w formacie 17,5 mm, czyli o połowę węższą od „profesjonalnej” taśmy 35 mm. Taśma wynaleziona przez Acresa była 4 razy tańsza od taśmy 35 mm, a jego kamera pełniła również funkcję projektora, co dodatkowo redukowało koszty.

Na początku lat 20tych – zarówno do produkcji filmowej profesjonalnej, jak i amatorskiej – wprowadzono tak zwaną bezpieczną taśmę, która zastąpiła niezwykle łatwopalną taśmę nitro. Znacznie zwiększyło to bezpieczeństwo pracy, a co za tym idzie – zainteresowanie amatorów tworzeniem filmów.

W tym czasie kolejni wynalazcy starali się wprowadzać na rynek liczne, konkurujące ze sobą formaty taśm przeznaczonych dla amatorów, w tym m.in. taśmę 9,5 mm, z otworem perforacyjnym znajdującym się pośrodku, pomiędzy klatkami.

Wszystkie te próby zostały zdeklasowane w 1923 roku, gdy Eastman Kodak wyprodukował taśmę 16mm. Bardzo szybko ten właśnie format stał się standardowym w produkcji amatorskiej.

Na początku lat 30. Kodak wprowadził taśmę 2 razy cieńszą od 16mm – 8 mm. Jej koszt był na tyle niski, że mogła sobie na nią pozwolić przeciętna amerykańska rodzina.

Kolejnym ważnym momentem dla historii kina amatorskiego było wprowadzenie Kodachrome – kolorowej taśmy. W 1935 roku zaczęto produkować ją w formacie 16 mm, rok później – 8 mm. Kodachrome była też taśmą odwracalną, co oznaczało, że by móc wywołać film, nie trzeba było kopiować go z negatywu na pozytyw.

W połowie lat 60. Kodak wprowadził taśmę Super 8, która w porównaniu do standardowej taśmy 8 mm miała dużo mniejszą perforację. Dzięki temu poszczególne klatki były większe, a co za tym idzie – wyraźniejsze.

https://wiki.univie.ac.at/download/attachments/36307354/Filmformat.jpg?version=1&modificationDate=1352303335000&api=v2

Dekadę później wprowadzono kasety VHS, która zrewolucjonizowała produkcję filmów amatorskich jeszcze bardziej niż 50 lat wcześniej zrobiła to taśma 16 mm. Kasety wideo okazały się dużo tańsze od jakichkolwiek wcześniej wprowadzanych taśm. Były też znacznie łatwiejsze w użyciu. Do tego można było nagrywać na nich kilkakrotnie.

Wpłynęło to znacząco na ilość filmów, produkowanych przez amatorów. Która zwiększyła się jeszcze bardziej pod koniec lat 90., gdy wprowadzono na rynek kamery cyfrowe, w których w ogóle nie były potrzebne żadne taśmy.

Filmowe dzienniki Jonasa Mekasa

Home Movies to nie tylko filmy z rodzinnych uroczystości, kroniki ślubów, chrztów, czy imienin. Ten  nurt tworzą również filmowe dzienniki, (auto)portretujące filmowców (amatorów) i ich światy. Jedne z najsłynniejszych dzienników tego rodzaju stworzył Jonas Mekas – litewski emigrant, który stał się jednym z najważniejszych niezależnych filmowców Stanów Zjednoczonych. Mekas od niemalże 60 lat konsekwentnie pracuje nad „1 filmem”, rozpisanym na kilkadziesiąt obrazów (i blisko 200 godzin nagrań) zapisem swojego życia i środowiska nowojorskiego undergroundu.

Filmowiec ten urodził się w Siemieniszkach na Litwie, które opuścił w czasie wojny. Po latach spędzonych w obozach pracy, a następnie obozach dla uchodźców, w 1949 roku, wraz z bratem Adolfosem wyjechał do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Williamsburgu – dzielnicy Nowego Jorku. Pracował w fabryce, a wszystkie zarobione pieniądze przeznaczał na sprzęt i taśmę filmową. Jak bowiem wspomina:

„Nie umieliśmy jeszcze pisać w żadnym języku, poza litewskim. Mogliśmy posługiwać się złym niemieckim lub złym angielskim. Któż by to czytał! Szybko pojąłem, że kino jest językiem międzynarodowym”.

Początkowo – chcąc raczej dać świadectwo, niż wyrazić się artystycznie – Mekas stał się kronikarzem wspólnoty litewskich emigrantów, szybko jednak zainteresowało go inne środowisko – ówczesna artystyczna awangarda Nowego Jorku i związani z nią niezależni filmowcy. Mekas nie tyle stał się jednym z nich, ile raczej ich portrecistą oraz animatorem całego ruchu. Powołał pismo „Film Culture. America’s Independent Motion Picture Magazine”, prowadził własną kolumnę poświęconą kinu awangardowemu w „Village Voice”. Do tego pomógł zorganizować New American Cinema Group, zrzeszającą twórców zainteresowanych produkcją niezależnych filmów, Film-Makers Cinematheque organizujące projekcji tego rodzaju filmów oraz Anthology Film Archive gromadzące zabytki sztuki filmowej.

W między czasie kręcił, przede wszystkim dzienniki, które następnie montował ze sobą tworząc  kolejne rozdziały swojego filmowego portretu. Jednymi z najsłynniejszych obrazów Mekasa są: debiutancki Walden. Dzienniki, zapiski, szkice (1969), Reminiscencje z podróży na Litwę (1972) oraz Lost, Lost, Lost (1976). Filmy te opowiadają o podróży filmowca do Stanów, trudnych początkach i nieudanych próbach odnalezienia się w Nowym Jorku, wspólnocie, którą udało mu się w końcu zbudować oraz nostalgii za utraconą ojczyzną. Jego kolejne filmy – Raj jeszcze nie utracony. Trzecie urodziny Oony (1979), czy też Kiedy szedłem przed siebie, widziałem króciutkie mgnienia piękna (2000) – najbardziej przypominają home movies, Mekas uwiecznił bowiem na nich swój dom, dzieci, żonę i ich wspólną codzienność.

Wszystkie jego filmy cechuje niepodważalny styl: poszczególne obrazy kończą się często gwałtownymi cięciami, w momentach, w których kończyła się rolka taśmy w kamerze, brak w nich fabuły, pozornie nic się w nie dzieje. Za to obraz nerwowo migocze, zdjęcia są nieostre, często prześwietlone, bądź niedoświetlone, a dźwięk jest zredukowany do wypowiadanego z offu komentarza reżysera. Styl ten jest nie tylko wizytówką Mekasa, ale wynika również z założenia, któremu filmowiec jest wierny przez całe życie. Realizuje on filmy niedbale i na szybko po to, by uchwycić rzeczywistość „na gorąco”, moc natychmiast zapisać to, co widzi, co jest dla niego ważne i go urzeka.

Kazimierz Prószyński – „Kolumb kinematografii”

„Wyniszczona długą pracą laboratoryjną twarz. Oczy jak węgielki, płoną wiecznym ogniem geniuszu wynalazków. Wysokie czoło kryje myśli niezwykłe, potencję czynu nieobliczalnego, nerwowa ekspresja w rozmowie, zaniedbany, a jednak bardzo przyzwoity ubiór, dobrotliwość, granicząca z nieporadnością w zwykłym codziennym życiu – oto cechy mojego rozmówcy. (…) jest z ducha i z czynów szczerym ludowcem, szczerym demokratą, aczkolwiek dziedzina, w której pracuje, dziedzina wiedzy stosowanej, tak trudna i tak przecież w dzisiejszych warunkach niedemokratyczna.” – W taki sposób M. Dąbrowksi opisywał w 1913 roku (czyli u szczytu sławy i wynalazczej kariery) Kazimierza Prószyńskiego, twórcę i pomysłodawcę pierwszej polskiej kamery dla amatorów – aparatu OKO, którą zaprezentujemy podczas Home Movie Day.

KAZIMIERZ PROSZYNSKI

Wynalazki Prószyńskiego z dziedziny kinematografii były cenione na całym świecie: w 1914 r. zachodnio-europejska prasa nadała mu przydomek „polskiego Edisona”, w USA nazwano go wtedy „Kolumbem kinematografii”, ale chyba najwięcej znaczą słowa Ludwika Lumiere, który oświadczył przed Francuską Akademią Nauk: „Panowie, ten człowiek jest pierwszym w kinematografii, ja jestem drugim”.

Prószyński oddał kinu całe swoje życie

Prószyński poświęcił 50 lat swojego życia wynalazkom filmowym. Od dziecka interesował się fotografią, na co wpływ miał jego dziadek – Antoni Prószyński – który bardzo krótko po wynalezieniu fotografii założył własny zakład fotograficzny. Choć aparatowi OKO i próbą jego produkcji na szeroką skalę w Polsce Kazimierz Prószyński poświęcił niemal połowę swojego życia, to zanim zajął się tym wynalazkiem zyskał sławę dzięki kilku innym, przełomowym dla kina odkryciom.

Pleograf i pierwsze polskie filmy sprzed 1895 roku

W 1984 roku polski wynalazca opatentował pleograf, będący jednocześnie aparatem zdjęciowym i projekcyjnym. Urządzenie to nie weszło jednak do powszechnego użycia, gdyż jego konstrukcja była bardzo skomplikowana. Z tego powodu historycy kina określają pleograf jako aparat przedkinematograficzny i mianem ojców kina nazywają braci Lumiere, a nie Polaka. Niemniej od momentu stworzenia tego aparatu Prószyński zaczął realizować za jego pomocą swoje filmy. A to oznacza, że historia kina w Polsce rozpoczęła się w Warszawie w 1894, czyli jeszcze przed słynnym pokazem braci Lumiere w paryskiej Grand Cafe…

Obtulator – wynalazek, za który Prószyńskiego podziwiał cały świat

Kolejnym niebagatelnym wynalazkiem Prószyńskiego był obtulator – przesłonka na obiektyw, niwelująca drgania obrazu na ekranie, które w owym czasie były ogromnym problemem. Niemal każdy seans filmowy wywoływał bowiem wśród publiczności łzawienie i ból oczu. To po ogłoszeniu tego właśnie wynalazku okrzyknięto Prószyńskiego mianem Edisona, Kolumba i pierwszego przed Lumierem. Obtulator był niebagatelnym odkryciem – jego powszechne zastosowanie mocno  ożywiło produkcję filmową, gdyż umożliwiło realizację dłuższych filmów niż kilkuminutowe scenki, które powstawały do tej pory.

Aeroskop – 1sza kamera, która brała udział w wojnie i latała samolotami

Prószyński był jednak przede wszystkim twórcą kamer – jego kolejnym wynalazkiem był aeroskop, czyli pierwsza na świecie ręczna kamera zdjęciowa. Aeroskop był niewielki i lekki, dlatego też gdy tylko wszedł do produkcji zaczął być powszechnie wykorzystywany przez reporterów i dokumentalistów. Zwłaszcza wojennych, którzy towarzyszyli armii angielskiej i francuskiej podczas I wojny światowej. Wynalazek Prószyńskiego zyskał wtedy niechlubne miano „kamery śmierci”, z powodu częstych wypadków śmiertelnych operatorów filmowych, którzy filmowali pierwsze linie bojowe. Aeroskop wykorzystano również w pierwszych na świecie zdjęciach lotniczych. Były one nakręcone z samolotu przelatującego nad Kanałem La Manche i uwieczniały angielską parę królewską.